Wady srebra inwestycyjnego

srebrne sztabki

Dostępnosć srebra

Sytuacje kryzysowe i troska o przyszłość swoją oraz swoich bliskich stresuje wielu ludzi. Szukają oni bezpiecznego sposobu na ulokowanie swoich oszczędności. Początkujący stackerzy i inwestorzy szukają wiedzy. Oglądają filmy oraz czytają artykuły, które opisują zalety kupowania metali szlachetnych. Na naszym blogu jakiś czas temu również pojawił się wpis zwracający uwagę na ważne kwestie, które warto rozważyć przed swoim pierwszym zakupem.

Srebro, jako metal tańszy niż złoto, jest często dla wielu “kruszcem pierwszego wyboru”. Kusza ich ładne wzory, perspektywa szybkiego wzbogacenia się lub chęć błyskawicznego zabezpieczenia kapitału. Wiele osób decyduje się na zakupy, nie wiedząc, jakie są wady srebra. Tymczasem każdy medal ma dwie strony i przed rozpoczęciem swojej przygody ze srebrem, dobrze jest znać jego słabości.

Marża i podatek

Wiemy już, że złote monety bulionowe charakteryzują się kilku procentowym “spreadem” (różnicą pomiędzy ceną sprzedaży i skupu u dilera). W przypadku monet srebrnych może wynieść 25% i więcej. Powodem tego jest więcej czynników, które składają się na cenę białego metalu.

Zacznijmy od ceny wyprodukowania monety, która w przypadku jednego i drugiego kruszcu jest taka sama. W przypadku złota gubi się ona jednak w cenie całej monety, stanowiąc jej niewielki ułamek. Odnosi się to też do kwestii wybijania monet frakcyjnych, na przykład srebrne monety 0,5 uncji.

Srebro w Polsce objęte jest podatkiem VAT, który nie pozostaje bez wpływu na cenę końcowego produktu. Sklepy posiłkują się w jego przypadku procedurą VAT marża, która pozwala im naliczyć podatek tylko od samej usługi sprzedaży.

Nie bez znaczenia jest też “objętość majątkowa” srebra, która sprawia, że kruszec o wartości 100 000 złotych, co stanowi w chwili pisania artykułu około 840 uncji srebra (26 kg), jest dużo trudniej przechowywać i transportować, niż złoto o tej samej wartości (około 12 uncji – 365 gram).

Wyższa marża jest związana również z faktem, że przy sprzedaży srebra (nie tylko z drugiej ręki) diler często ma więcej pracy, a klienci są też bardziej wymagający.

Niedoskonałości procesu produkcyjnego

Niezależnie od tego, jak przechowujemy złotą monetę, to za 10-20 lat będzie ona wyglądać tak samo (certipack lub kapsel). Srebro zachowuje się inaczej. Jedynie przechowywanie w otoczeniu gazu obojętnego i bez dostępu powietrza odpowiednio je zabezpiecza. Bez tego nie mamy gwarancji, że nie pojawią się milkspoty (plamek mlecznych – pozostałości po chemikaliach, niedoskonałości po procesie produkcyjnym) czy patyna. Dodatkowo często monety srebrne przedstawiają wartość kolekcjonerską (zwłaszcza te z wyższą ceną premium) i dochodzi tutaj kwestia rys i potencjalnych uszkodzeń mechanicznych. W teorii nie powinniśmy się przejmować ich obecnością na najtańszym bulionie, ponieważ jego wartość stanowi tylko zawarte w nim srebro, ale niektórzy nie lubią, jak ich monety wyglądają brzydko. Dodatkowo dilerzy podczas odkupu potrafią wykorzystać ten fakt do zbicia ceny. Obecność defektów na monetach premium sprawi, że będzie on wart tyle, co najzwyklejszy bulion.

Srebru od zawsze towarzyszy pewna chwiejność i niestabilność. Ceny na rynku potrafią się bardzo gwałtownie zmieniać z kilku powodów.

Metal ten jest ciągle wykorzystywany jako surowiec przemysłowy. Ponad 50% jego wydobycia stanowi składnik wielu produktów. Zaledwie 20% trafia do nas jako produkt inwestycyjny. Może okazać się, że nastąpi załamanie na rynku, a srebro będzie tanieć, ponieważ będziemy w recesji. W przeciwieństwie do niego złoto stanowiło zawsze bezpieczną przystań w sytuacjach kryzysowych.

Chwiejna cena

Nie trzeba być ekspertem (wystarczy śledzić wiadomości), żeby widzieć, jak duże instytucje manipulują cenami srebra w celu zgromadzeniu fizycznego kruszcu lub wygenerowania zysku. Rynek ten jest mały i bardzo łatwo go zaatakować, mając do dyspozycji duży kapitał.

Nie bez znaczenia jest fakt, że z pewnego punktu widzenia srebro (70%) jest produktem ubocznym wydobycia innych surowców. To sprawia, że jego podaż jest względnie stała i nie jest łatwo ją ograniczyć.

W 1971 roku prezydent Nixon zawiesił wymienialność dolara na złoto. Wtedy jego cena wystrzeliła w górę, a ludzie zaczęli handlować na giełdzie kontraktami terminowymi. Wartość papierowych transakcji przekracza wielokrotnie ilość fizycznego metalu. Jeżeli ludzie zaczęliby je realizować, to szybko okazałoby się, że zabraknie kruszcu stanowiącego zabezpieczenie w magazynach Comexu (giełda metali szlachetnych w USA). W sytuacjach kryzysowych potrafi on odmówić realizacji kontraktu w metalu i wypłacenie jego równowartości w dolarach.

Kolekcjonerstwo i pokusa posiadania

Na koniec warto mieć świadomość, że od inwestowania jest bardzo krótka droga do kolekcjonowania. Srebrne monety są dużo tańsze i przystępniejsze niż te złote. Mnogość i różnorodność wzorów sprawia, że stanowią sporą uciechę dla oka. Łatwo uzależnić się od kupowania tych z wysokim premium. Brutalna prawda jest taka, że za 10-15 lat te monety mogą być już traktowane jak zwykły srebrny bulion albo złom. Monety z wysokim premium kuszą niczym dzieła sztuki. Ostatecznie metal ten ma wartość rynkową, a wszystko ponad to to narzut, jaki jest w stanie dać za niego kupujący. Porysowane i pokryte patyną srebro może już nie być tak atrakcyjne, jak wygląd kruszcu świeżo po opuszczeniu mennicy.